wtorek, 15 października 2013

Śniegus i Garfield

To, że uwielbiam koty widać na pierwszy rzut oka. Mam tu na myśli nie tylko wiecznie odrapane ręce, nogi i wszystko czego dosięgną tylko kocie pazury, ale również to w jaki sposób mogę całymi godzinami opowiadać o wspomnianych już stworzeniach. Tak więc nie byłoby możliwe abym sama nie posiadała chociaż jednego przedstawiciela tego cudnego gatunku. Oczywiście z tym też były problemy. Myślę zresztą, że tak jak w każdej rodzinie. Odwieczne: "A niby kto się nim będzie zajmował?! Nie będziesz miała czasu! Tylko kłopoty z nim będą!" Na szczęście mnie się udało.
Mojego pierwszego kotka otrzymałam gdy byłam w zerówce. Możecie sobie tylko wyobrażać jakie było moje szczęście. Nie zważałam na ciągłe gadanie innych: "Po co ci ten kot? Koty są wredne! Lepiej psa byś sobie kupiła!" Ale ja nigdy się na to nie zgodziłam. Co wy wszyscy macie tyle z tymi psami!. Koty są lepsze. Tak to prawda: Koty są samotnikami. Lubią zabawę ale w bardzo ograniczonej ilości i zazwyczaj tylko wtedy gdy są małe. Za to psy mogą biegać, skakać, szczekać całe życie. Ale ja się pytam po co? Uważam, że nie mam aż tyle czasu aby go wyłącznie poświęcać psu. Ok. Może trochę przesadzam. Więc teraz małe sprostowanie. Nie mam nic do psów ani tych, którzy je lubią. Po prostu ja wolę koty i kropka.
Mój pierwszy wspomniany kotek wabił się Śniegusek. Jak można się domyślać nazwa nie wzięła się stąd, że kot lubił śnieg haha. Po prostu był prawie cały biały. Miał tylko dwie czarne łatki i szary ogonek. Jak możecie zauważyć piszę o nim w czasie przeszłym. Niestety jak to przy takiej dużej drodze jaką mam u siebie powód jego śmierci jest bardzo oczywisty. Potrąciło go auto. Ale nie martwcie się. Nie będę Wam zawracać głowy moim smutkiem po nim, ponieważ to było już dość dawno a ja mam już kolejnego kotka ;D
Wabi się Garfield. Kompletnie nie rozumiem dlaczego go  tak nazwałam. Żeby był chociaż rudy jak kotek z bajki o tym samym tytule. Nie. Wybrałam to imię, ponieważ po prostu mi się podoba (ale jestem egoistką:) ). Garfield jest czarny. Ma tylko białą łatkę na pyszczku i dwie białe "skarpetki". Czasami sobie myślę, że chociaż tyle bo z racji tego, że jestem trochę przesądna nie wytrzymałabym z całym czarnym kotem. Mój kotek jest bardzo miły, spokojny, grzeczny ale zarazem bardzo wybredny w kwestii jedzenia haha. Dobra możecie się śmiać ale to jest naprawdę duży problem. Szczerze mówiąc czasami mam go już serdecznie dosyć. Gdy przychodzę do domu ze szkoły pierwsze o czym muszę myśleć to o nim. Chociaż tyle, że sam upomina się o pełną miskę. Posiadacze kotów wiedzą co to pupil domagający się jedzenia. Masakra!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz